niedziela, 6 lutego 2011

sowy

 

Po bezowocnych poszukiwaniach w irlandzkich sklepach dobrej a jednocześnie na miarę mojej kieszeni maszyny do szycia, zdecydowałam się przywieźć ją z Polski. Najczęściej korzystam z niej podczas napraw: skracanie, zwężanie i wymiana zepsutych zamków to niewdzięczna praca, ale dająca korzyści finansowe. Sówki i organizery powstały w wolnych chwilach i również przyniosły korzyści, o wiele przyjemniejsze

album

Boże Narodzenie było już dawno za nami, a ja wciąż nie mogłam opędzić się od pomysłów na nowe kartki. Postanowiłam więc swoją zajawkę spożytkować i zrobić prezent koleżance Oli z okazji narodzin synka. Samuel urodził się 14 lutego, w dzień zakochanych:-)Dziś oglądając kolejne kartki mini albumu Sam pokazuje brzuszek mamy i mówi: tam jest Samuel, a tu mama i tata... aktualnie mama Samuela ma taki sam brzuszek i niedługo na świat przyjdzie mała dziewczynka lub mały chłopczyk.Tym razem mama postanowiła sama zrobić rodzinny album dla swoich pociech, kolorowe kartki już kupione...

 
Niestety robiąc zdjęcia byłam w posiadaniu jedynie "głupiego jasia" co odbiło się na złej jakości zdjęć, które są nieostre i nie pokazują trójwymiarowości obrazków.

czwartek, 13 stycznia 2011

Przywieszki







Para Młoda

Świąteczne dekoracje na choinkę

 
Mała Zosia jest moją  siostrzenicą i chrześnicą zarazem, kocham ją bardzo i jest dla mnie wyjątkowym dzieckiem nie tylko dlatego, że należy do rodziny, ale również dzięki swojemu wyjątkowemu imieniu, które zawdzięcza swojej prababci a mojej babci. Zosia była jeszcze w brzuszku kiedy jej prababcia -  najwspanialsza, cudowna, szczera i wyjątkowa kobieta ciężko zachorowała, niestety nie zdążyła poznać swojej prawnuczki. Zosia, dzięki imieniu po swojej prababci będzie zawsze mi o niej przypominała.
Święta Bożego Narodzenia są dla mnie bardzo ważną uroczystością, a pierwsze święta bez mojej ukochanej babci to zarazem pierwsze święta Zosi, wymyśliliśmy więc z mężem że co roku Zosia będzie dostawać od nas pod choinkę jakąś wyjątkową ozdobę, która będzie jej towarzyszyć podczas każdych kolejnych świąt - taki symboliczny prezent, który będzie mogła zabrać ze sobą do własnego domu, kiedy już dorośnie i założy własną rodzinę. Pierwszą była śliczna ręcznie malowana bąbka zakupiona w sklepie mamas and papas, którą niestety stłukła przy pierszej okazji. Na szczęście jako osoby przezorne podarowaliśmy jej również  filcowe serduszko, które wydaje się przetrwać wszystko.W tamtym roku wypatrzyłam w sklepie fantastycznego pajacyka, poruszającego nogami i rękami gdy pociągnie się go za przymocowany sznureczek, pamiętam takiego z własnego dzieciństwa. W tym roku, zauroczona techniką filcowania postanowiłam zrobić Zosi ozdobę własnoręcznie, niebieski ptaszek zapoczątkował tradycję ręcznie robionych prezentów pod choinkę.