Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2011

Pepa świąteczna

Tegoroczna ozdoba choinkowa dla Zosi gotowa:-) Nie mój projekt jak widać, ale cóż począć, skoro ta świnka to (zaraz po myszce miki) najlepszy jej przyjaciel. Już nie mogę się doczekać słodkiej minki Zosi gdy ją dostanie, ale na to jeszcze czas, do Gwiazdki przecież jeszcze cały miesiąc, pracowity miesiąc. Tym czasem pora zabrać się za pisanie listu do Świętego Mikołaja:-)




środa, 25 maja 2011

Nowożeńcy

Barcelona: czarodziejska architektura Gaudiego, magiczna fontanna rozświetlona kolorami tęczy oraz cudowne słoneczne plaże. W tym romantycznym mieście moi znajomi wzięli ślub. Po ich powrocie zgodnie z tradycją przywitaliśmy ich chlebem (wypieku mojego męża) i solą. Po chlebie nie ma już nawet śladu, za to Państwu Kucharskim na pamiątkę zostały 2 filcowe ptaszki - nowożeńcy.



piątek, 1 kwietnia 2011

Aniołek

Aniołek miał być częścią karuzeli nad łóżeczko, ale pewna dziewczynka pilnie potrzebowała Anioła Stróża, dlatego niedługo trafi do jej domu:-) Mam nadzieję, że z nim będzie czuła się bezpiecznie.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Filcowanie w rozmiarze XL

Doczekałam się w końcu paczki z nową dostawą filcu i zabrałam się za robienie lali dla koleżanki M. która chciała mieć pamiątkę z cudownego stanu bycia przyszłą mamą. Koleżanka, nazywana przeze mnie od niedawna pieszczotliwie ;-) watermelonem albo pumpkinem doczekała się również śmiesznej anegdoty za sprawą mojego męża, który widząc jak trzeci dzień spędzam nad lalą  kłując ją po brzuchu spytał, co ja z nią jeszcze robię, skoro jest już gotowa. Wzięłam więc lalę i pokazuje mężowi próbując wytłumaczyć, jak powinna wyglądać skończona rzecz. "Widzisz jaka jest tu z boku? gładka. A jaki ma brzuch? ciągle nierówny. Będzie gotowa jak będzie miała gładki brzuch" Na to mój mąż skwitował z uśmiechem " No to miałem rację że jest już gotowa, przecież rozstępy to takie naturalne w ciąży"!!
Ponieważ ja koleżance M. rozstępów nie życzę, brzuch ostatecznie został wyrównany.

niedziela, 6 lutego 2011

walentynkowe filcowanie

 

Choć walentynki nie są moim ulubionym świętem, to zalewająca mnie na każdym kroku lawina czerwonych serc oraz pluszowych misiów zainspirowała mnie do stworzenia  tych dwoje: dodo - boski żigolo oraz zakochana kaczka - dziwaczka. Choć przyglądając się kaczce dziwaczce dochodzę do wniosku, że bardziej mi przypomina kaczora czyli kaczkę płci męskiej. 

friends forever-special order



Jaki prezent dać komuś, kto właściwie wszystko ma? Najlepiej coś niepowtarzalnego,  stworzonego specjalnie z myślą o tej osobie, czego nie da się po prostu kupić w sklepie..."friends forever" dla najlepszej przyjaciółki mojej koleżanki z pracy. Prezent się udał i sprawił dużo radości, a to jest również radością i satysfakcją dla mnie:-)

sowy

 

Po bezowocnych poszukiwaniach w irlandzkich sklepach dobrej a jednocześnie na miarę mojej kieszeni maszyny do szycia, zdecydowałam się przywieźć ją z Polski. Najczęściej korzystam z niej podczas napraw: skracanie, zwężanie i wymiana zepsutych zamków to niewdzięczna praca, ale dająca korzyści finansowe. Sówki i organizery powstały w wolnych chwilach i również przyniosły korzyści, o wiele przyjemniejsze

czwartek, 13 stycznia 2011

Przywieszki







Para Młoda

Świąteczne dekoracje na choinkę

 
Mała Zosia jest moją  siostrzenicą i chrześnicą zarazem, kocham ją bardzo i jest dla mnie wyjątkowym dzieckiem nie tylko dlatego, że należy do rodziny, ale również dzięki swojemu wyjątkowemu imieniu, które zawdzięcza swojej prababci a mojej babci. Zosia była jeszcze w brzuszku kiedy jej prababcia -  najwspanialsza, cudowna, szczera i wyjątkowa kobieta ciężko zachorowała, niestety nie zdążyła poznać swojej prawnuczki. Zosia, dzięki imieniu po swojej prababci będzie zawsze mi o niej przypominała.
Święta Bożego Narodzenia są dla mnie bardzo ważną uroczystością, a pierwsze święta bez mojej ukochanej babci to zarazem pierwsze święta Zosi, wymyśliliśmy więc z mężem że co roku Zosia będzie dostawać od nas pod choinkę jakąś wyjątkową ozdobę, która będzie jej towarzyszyć podczas każdych kolejnych świąt - taki symboliczny prezent, który będzie mogła zabrać ze sobą do własnego domu, kiedy już dorośnie i założy własną rodzinę. Pierwszą była śliczna ręcznie malowana bąbka zakupiona w sklepie mamas and papas, którą niestety stłukła przy pierszej okazji. Na szczęście jako osoby przezorne podarowaliśmy jej również  filcowe serduszko, które wydaje się przetrwać wszystko.W tamtym roku wypatrzyłam w sklepie fantastycznego pajacyka, poruszającego nogami i rękami gdy pociągnie się go za przymocowany sznureczek, pamiętam takiego z własnego dzieciństwa. W tym roku, zauroczona techniką filcowania postanowiłam zrobić Zosi ozdobę własnoręcznie, niebieski ptaszek zapoczątkował tradycję ręcznie robionych prezentów pod choinkę.