niedziela, 6 lutego 2011

pudełeczka

 
Ostatnio zamiast zajmować się wycinaniem i klejeniem moich ulubionych pocztówek - spędzam czas na filcowaniu. Nie mogąc się doczekać na przesyłkę z nowymi igłami (większość już połamałam) oraz nową wełną, którą zamówiłam ponad tydzień temu, postanowiłam zrobić opakowania na już ukończone pomysły. Użyłam do nich materiałów zakupionych z myślą o kartkach.

walentynkowe filcowanie

 

Choć walentynki nie są moim ulubionym świętem, to zalewająca mnie na każdym kroku lawina czerwonych serc oraz pluszowych misiów zainspirowała mnie do stworzenia  tych dwoje: dodo - boski żigolo oraz zakochana kaczka - dziwaczka. Choć przyglądając się kaczce dziwaczce dochodzę do wniosku, że bardziej mi przypomina kaczora czyli kaczkę płci męskiej. 

friends forever-special order



Jaki prezent dać komuś, kto właściwie wszystko ma? Najlepiej coś niepowtarzalnego,  stworzonego specjalnie z myślą o tej osobie, czego nie da się po prostu kupić w sklepie..."friends forever" dla najlepszej przyjaciółki mojej koleżanki z pracy. Prezent się udał i sprawił dużo radości, a to jest również radością i satysfakcją dla mnie:-)

sowy

 

Po bezowocnych poszukiwaniach w irlandzkich sklepach dobrej a jednocześnie na miarę mojej kieszeni maszyny do szycia, zdecydowałam się przywieźć ją z Polski. Najczęściej korzystam z niej podczas napraw: skracanie, zwężanie i wymiana zepsutych zamków to niewdzięczna praca, ale dająca korzyści finansowe. Sówki i organizery powstały w wolnych chwilach i również przyniosły korzyści, o wiele przyjemniejsze

album

Boże Narodzenie było już dawno za nami, a ja wciąż nie mogłam opędzić się od pomysłów na nowe kartki. Postanowiłam więc swoją zajawkę spożytkować i zrobić prezent koleżance Oli z okazji narodzin synka. Samuel urodził się 14 lutego, w dzień zakochanych:-)Dziś oglądając kolejne kartki mini albumu Sam pokazuje brzuszek mamy i mówi: tam jest Samuel, a tu mama i tata... aktualnie mama Samuela ma taki sam brzuszek i niedługo na świat przyjdzie mała dziewczynka lub mały chłopczyk.Tym razem mama postanowiła sama zrobić rodzinny album dla swoich pociech, kolorowe kartki już kupione...

 
Niestety robiąc zdjęcia byłam w posiadaniu jedynie "głupiego jasia" co odbiło się na złej jakości zdjęć, które są nieostre i nie pokazują trójwymiarowości obrazków.